Okażę sie typem monotematycznym i lekko zwariowanym, pisząc już któryś raz o braku śniegu?
Hellloooooł?! Przecież już niedługo nadejdzie luty! LUTY!
Gdzie ta prawdziwa biała zima?
Nasz klimat to zimy zimowe, rośliny ozime i dzieci na sankach. Dorośli w większości w czapkach (jeśli maja rozum), w rękawiczkach (jeśli są kobietami i dbają o skórę na dłoniach), babcie w futrach (jeśli je na nie stać).
Obecnie zauważam wyłącznie dzieci w czapkach, czasem dorosłych w szalikach a rękawiczki rzadko kto zakłada. Nie ma zimy :(
Jest tylko mróz w nocy, w dzień dochodzący również do znacznych temperatur ale co komu po temperaturach, skoro siedzi zamknięty w ciepłych czterech (bądź więcej) ścianach? Po śniegu pozostał puch marny, ukryty w zakątkach i bramach.
Tak sentymentalnie przypominam sobie własne dzieciństwo, kiedy śnieg potrafił spaść akurat w moje urodziny w listopadzie, przekonywałam wtedy mamę, że pogoda mi prezent chciała zrobić. Święta były białe a nie deszczowe i ponure, można było codziennie lepić igloo czy bałwana.
Wiem, że pewnie wiekszość z nas się cieszy, że nie ma sniegu czy wielkiego mrozu.
Dla mnie to ironia losu-od małego dziecka pragnęłam odwiedzić Norwegię, krainę fiordów i zimy zimą. Niedługo na północ będą organizowane specjalne wycieczki, bo w Polsce w kurortach narciarskich dowalą takie ceny, że nawet Norwegia okaże się tańsza.
Słowa: sorry, taki mamy klimat! wydają się śmiesznym przekłamaniem mojej rzeczywistości.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz