sobota, 4 stycznia 2014

Moje kochane miasto

   Od rana słucham muzyki przy otwartym oknie i dźwiękach miasta. Pędzące, trąbiące samochody, warczące autobusy i samochody dostawcze, czasem karetka-te dźwięki dzisiaj wprawiają mnie w nostalgiczny nastrój.
   Moje dzieciństwo to przede wszystkim malutka wieś-pełna prawdziwego słońca, prawdziwego śniegu i prawdziwego wiosennego deszczu, który pozwalał na skakanie bosymi stopami po wielkich kałużach.
Śpiew ptaków który budził przez otwarte okno i szum lasu, gdy zimą wiał porywisty wiatr. Pamiętam też, jak pięknie śnieg skrzył się w świetle latarni. W lesie zbierałam fiołki z mamą, a z tatą podjadaliśmy tarninę.
Teraz moje życie to centrum miasta, jedno z najbardziej ruchliwych skrzyżowań w okolicy. I pasuje mi to. Wszędzie mam blisko. Do hałasu przyzwyczaiłam się po dłuższym czasie, bo do tej pory zasypiałam w cichym otoczeniu. Do jasności w nocy nie przyzwyczaiłam sie do tej pory. ;)
  
   W związku z czym zakańczam optymistycznie-w nocy spadła mi roleta z okna i nie wyspałam się, bo światła latarni waliły po oczach jak cholera!!!
Ludzie, oszczędzajcie elektryczność!
Wyłączcie latarnie w nocy, niech świecą w dzień :P

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz