Mając w poważaniu niskie temperatury w moim mieście wyjechałam do rodziców na kilka godzin i na noc.
No i poczułam, co znaczy zima. ;)
Najpierw jadąc nie czułam nic, oprócz postępującego zimna i białości na polach, a następnie podczas zjazdu z drogi głównej zonk-białość! Droga ośnieżona i nie odśnieżona! No ale wieczór, wiadomo-drogowcy piją wódkę nie odśnieżają zasypanych.
Rano o 9.00 było -15 stopni. Było super, bo zimno i snieżno. No ale też auto zamarzło.
W wyobrażeniach miałam już dostanie się do wnętrza przez bagażnik (jako pierwszy zamek odmroził sie właśnie tam), na szczęście udało sie tego uniknąć.
Drogi białe, oblodzone, tylko te najgłówniejsze z głównych były czarne i posypane solą.
Zima zimowa. :)
Szkoda tylko, że u nas śniegu brak. :(
Mogłoby napadać, natura nie lubi próżni i roślinki wolałyby jednak śnieg przy takich temperaturach (że niby martwię się przyrodą, a nie tak egoistycznie czekam na ten śnieg ;) ).
Równowaga!!!
Zima, zima. Cały weekend -17 stopni. :P
OdpowiedzUsuńZ wrażenia się pochorowałam :P
U nas rano -14 a w nocy mi okno otworzyło w jednym pokoju :/
UsuńW dzień tylko -4 było, śniegu brak, ech :/
Wpadaj, u nas śniegu pod dostatkiem :) Ale szybko, bo jutro już ma być 0 stopni, a od piątku na plusie :P
Usuń